W "Ekspedycji XD" po raz pierwszy Malcolm opowiada nie o sobie. Bohaterami są znani z poprzedniego serialu bracia: Zbyszek (Michał Czernecki), kierowca ciężarówki, i Wojtek (również Michał
Malcolm XD wyrósł na istnego piewcę milenialsowego doświadczenia pokoleniowego. Dla dzisiejszych zetek już sama taka metryka równoważna jest z obciachem, ale ten anonimowy poeta generacyjnego pogubienia doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Właśnie dlatego ujmuje milenialsów nawiasem hiperboli. Zaczynał od absurdalnych internetowych historyjek, potem zwrócił się ku dłuższym formom, które sam zaadaptował scenariuszowo na dwa popularne seriale.
Wszystkie te opowieści, mimo że wyssane z palca, stylizowane są na autobiograficzne i niech mnie szlag trafi, jeśli nie ma w nich choćby ziarna prawdy. Mieszając miejskie legendy, własne wspomnienia, zasłyszane ploteczki oraz klasyczne dla danego czasu i miejsca typy, Malcolm XD nanosi to wszystko na wyolbrzymione, ale zakorzenione w rzeczywistości tło zdarzeniowe i charakterologiczne. Pozorna błahość przecina się u niego z jak najbardziej pogłębioną refleksją na temat milenialsa jako rozbitka na morzu burzliwej historii, który usiłuje zatkać palcem coraz to nowe dziury w pokładzie. To osoba uwięziona między boomerskim skostnieniem postpeerelowskiego kombinatorstwa a społeczno-obyczajową rewolucją tych, którzy idą za nią, a których (jeszcze?) nie rozumie.
W "Ekspedycji XD" po raz pierwszy Malcolm opowiada nie o sobie. Bohaterami są znani z poprzedniego serialu bracia: Zbyszek (Michał Czernecki), kierowca ciężarówki, i Wojtek (również Michał Czernecki), który z angielskiego obozu pracy przyjeżdża do Polski z Jolą (Katarzyna Bujakiewicz). Niegdyś oszukani przez pazerną ciotkę, nastawieni przeciwko sobie i perfidnie pozbawieni rodzinnego majątku, mężczyźni zdeterminowani są odzyskać skradzione im mienie i ułożyć sobie życie na nowo. Aby swój cel zrealizować, werbują do pomocy kumpli Zbyszka z mobilkowej braci oraz znany nam duet handlarzy camperami, Szukiego (Marcin Miodek) i Wano (Mikołaj Chroboczek).
Serial, a raczej serialik, bo całość trwa zaledwie niecałą godzinę i podzielona jest na pięć króciutkich odcinków, ma formułę heist movie, czyli filmu o przekręcie. Każdy kilkunastominutowy segment to inna część realizowanego przez braci planu, a zarazem pretekst do retrospekcji i miniaturowej opowiastki, skeczu nawet, o każdym z uczestników owego skoku. Malcolm to gawędziarz i znakomicie sprawdza się w anegdocie, więc struktura serialu, oparta na szybkich strzałach, jak najbardziej mu służy. Gorzej sprawdza się cała ta fabularna rama, która pełni funkcję podrzędną i, z uwagi na niedługi metraż całości, jest ledwie naszkicowana. Za to postacie nakreślono z biglem, są żywe, choć rysowane krechami grubymi jak od markera. Zjednując sobie z miejsca naszą sympatię, bohaterowie nie muszą tak naprawdę uczestniczyć w wydarzeniach ani wiekopomnych, ani przesadnie ciekawych, bo serial niosą naprzód ich charaktery, powiedzonka, manieryzmy i żarty.
Nie jest "Ekspedycja XD" jednak tak dobra jak poprzednie seriale Malcolma. Brak pierwszoosobowej, skrajnie subiektywnej narracji pozbawia całość ciągłego, odautorskiego komentarza, a w związku z tym perspektywy, która stanowiła o ich wyjątkowości. Tym bardziej ewidentne stają się problemy z wykorzystaniem dotychczasowej, fragmentarycznej formuły, pozbawionej tamtego spoiwa. Kolejne odcinki, niebędące ani samodzielnymi historiami, ani niedostatecznie pozszywane fabularnymi nićmi, trwają w niejakim limbo aż do finału. A ten z kolei, otwarty na oścież, sugeruje, że dalszy ciąg nastąpi, co po godzinie oglądania pozostawia pewien niedosyt.
Strukturalne problemy mogą, ale nie muszą odwracać uwagi od humoru, który jest jakby mniej niż do tej pory złośliwy. Malcolm pokazuje bowiem postacie, z wyjątkiem chytrej ciotki, życzliwe i dające się lubić, scenariusz otula je więc kocykiem empatii. Więcej jest tym samym w "Ekspedycji XD" wiary w człowieka, w jakiś porządek wszechświata, niemalże naiwnego przeświadczenia, że jakoś się ułoży. Nie znaczy to, że zupełnie brakuje tu goryczy, utyskiwania na rzeczywistość i wbijania szpil, bynajmniej. Tylko nawet i największy prześmiewca czasem musi trochę odpocząć.
Krytyk filmowy i tłumacz literatury. Publikuje regularnie tu i tam, w mediach polskich i zagranicznych, a nieregularnie wszędzie indziej. Czyta komiksy, lubi kino akcji i horrory, tłumaczy rzeczy... przejdź do profilu